Reklama

Karetka jechała na sygnałach do pijanego człowieka – dyrektor pogotowia o interwencji na Różyckiego.

09/03/2020 08:51

Spore poruszenie w internecie i lawinę komentarzy wywołała interwencja pogotowia ratunkowego na ul. Różyckiego w Jeleniej Górze, którą relacjonowaliśmy kilka dni temu na łamach naszego portalu. Padło m.in. wiele krytycznych uwag pod adresem ratowników pogotowia i sposobu w jaki prowadzili działania ratunkowe. Sytuację skomentował dyrektor pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze Nikolaj Lambrinow.

Dramatyczne sceny rozegrały się 3 marca przy ul. Różyckiego w Jeleniej Górze. Tuż przy budynku kwiaciarni na ziemię upadł starszy mężczyzna. Mimo, że w pobliżu było wielu przechodniów, to żaden z nich nie ruszył do niego z pomocą. Dopiero jedna z przechodzących kobiet zareagowała na widok leżącego w błocie, zakrwawionego mężczyzny.

Zostało wezwanie pogotowie, po pół godziny czekania ponowny telefon na numer alarmowy, było dzwonione do promedu z prośbą o pomoc i na policje, znieczulica wszędzie. Pogotowie przyjechało po 40 minutach – relacjonowała na facebooku kobieta.

Reklama

Według relacji kobiety spore zastrzeżenia budziła też sama interwencja ratowników pogotowia.

Przyjechało pogotowie, od razu zaczęli się drzeć, że facet jest pijany i że spotkamy się w sądzie bo niesłusznie wezwałam pogotowie. Ja od niego alkoholu nie wyczulam. Facet telepał się z zimna. Gdzieś z tłumu krzyczała kobieta, że to jej sąsiad i że ma tętniaka i jest bardzo schorowany. A sanitariusze wrzucili mężczyznę do karetki jak śmiecia. Kazali mi zostać na miejscu bo chcieli wzywać na mnie policję. Wyzywali mnie od GNOJÓW i kazali mi zamknąć mordę – pisze Pani Anna.

Reklama

Kontrowersje wokół tego zdarzenia wywołały lawinę komentarzy. Do sytuacji odniósł się dyrektor pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze Nikolaj Lambrinow, wydając oficjalne oświadczenie. Na samym początku odpowiada na zarzuty o zbytnią opieszałość zespołu pogotowia ratunkowego.

Niestety jako Pogotowie w Jeleniej Górze nie mamy wpływu na tempo i styl pracy dyspozytora, który przekazuje nam dyspozycje. Między wezwaniem naszej karetki (przez dyspozytora z Legnicy, gdzie jesteśmy przypisani) a jej przyjazdem na miejsce zdarzenia minęło 17 minut. Jak wspomniałem wcześniej - nie mamy wiedzy i wpływu na to, ile czasu mija od otrzymania zgłoszenia przez dyspozytora w Legnicy do czasu przekazania dyspozycji wyjazdu zespołowi pogotowia. Nasza karetka jechała ze stacji w Sobieszowie. Po 1-2 minutach od przyjazdu na miejsce pacjent był już w karetce, gdzie udzielana mu była niezbędna pomoc. Ratownicy stwierdzili, że pacjent był pod wpływem alkoholu, co potwierdziło badanie krwi wskazujące 3,6 promila alkoholu. Tak wysoki wynik wskazuje, że nie był to efekt tylko jednorazowego spożycia, a raczej stałego spożywania. Warto dodać, że karetka jadąc do pacjenta otrzymała informację z dyspozytorni o ponownym "dramatycznym" wezwaniu z miejsca, gdzie znajdował się pacjent. Finalnie karetka jechała na sygnałach do pijanego człowieka nie będącego w stanie zagrożenia życia – pisze Nikolaj Lambrinow.

Reklama

W swoim wpisie Pani Anna pyta retorycznie - czy człowiekowi w stanie upojenia alkoholowego nie należy się pomoc w sytuacji zagrożenia życia?

Interwencje do osób nietrzeźwych są częste. Nie ma procedur odnotowywania każdej osoby pod wpływem alkoholu, ale z naszych analiz wynika, że średnio co 4-5 wyjazd karetki jest do osoby nietrzeźwej, bądź pod wpływem alkoholu. Taka jest rzeczywistość. Natomiast dla nas jako pogotowia nie ma to znaczenia czy pacjent jest trzeźwy czy nie. Mamy zadanie udzielić mu pomocy i to jest dla nas najważniejsze. Mówiąc wprost - na zespołach ratowniczych nietrzeźwość pacjentów nie robi już wrażenia i nie budzi zdziwienia czy emocji. To nasza rzeczywistość, do której przywykliśmy, dlatego z tego punktu widzenia była to sytuacja jaka zdarza się dość często – odpowiada dyrektor pogotowia.

Reklama

Nikolaj Lambrinow w swoim oświadczeniu przekazuje także wyrazy wdzięczności wobec internautki, która nie była obojętna wobec drugiego człowieka. Tłumaczy także, że wiele agresji i krytycznych uwag wobec ratowników czy samego pogotowia wynika z niedoskonałości systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Mamy świadomość, że ocena systemu ochrony zdrowia w Polsce nie jest najwyższa. Często podczas naszych interwencji żal ludzi na niedoskonałości tego systemu wylewany jest na nas, mimo, że nie jesteśmy bezpośrednim adresatem tych uwag. Staramy się to rozumieć, choć jak pokazują dane - sami jesteśmy jedynie elementem tego systemu i borykamy się z różnymi trudnościami, by móc jak najlepiej pomagać. Efekt jest taki, że w trakcie naszej pracy często osoby trzecie komentują kąśliwie stan ochrony zdrowia, często kierując swoje niezadowolenie czy wręcz agresję do pracowników pogotowia, co nie ułatwia wykonywania pracy. Nam pozostaje skupić się na udzielaniu profesjonalnej pomocy.

Reklama

Dlatego mam nadzieję, że lepsze poznanie specyfiki i trudności jakie mamy – pozwoli Państwu zrozumieć naszą pracę i być może ograniczyć te komentarze, które oparte są jedynie na domysłach czy jednostronnych relacjach. To o tyle ważne, że lepsza atmosfera wokół pracy pogotowia sprzyjać będzie zainteresowaniu pracą w takich placówkach, a to finalnie oznacza więcej ratowników i większe bezpieczeństwo nas wszystkich.

Pod opieką naszego pogotowia jest ok 300 tys. mieszkańców (dokładnie 299.044) plus około 3 milionów turystów rocznie przebywających w Karkonoszach. To 2270 km2 obszaru działania: miasto Jelenia Góra i powiaty: jeleniogórski, kamiennogórski, lubański, lwówecki. Według danych (z 2018 rok, bo z 2019 są właśnie opracowywane) w ciągu roku mamy ponad 32 tys. wyjazdów, łącznie to 661 tys. przejechanych kilometrów. Średnia na karetkę to ponad 50 tysięcy rocznie, a ok 4,3 tys. km miesięcznie. W godzinach między 7.00 a 19.00 prawie 20 tys. wyjazdów, a w godzinach 19.00 – 7.00 ponad 12,5 tys. Średnio 88 wyjazdów na dobę. Średnio jedna karetka realizuje ok 7 wyjazdów dziennie – dokładna ilość zależy od terenu, który obejmuje. Dla przykładu - w Jeleniej Górze średnia wynosi 10 dziennie, a w Świeradowie Zdroju – ok 4. Z 32 tys. wyjazdów, niecałe 16 tys. kończy się transportem chorego do szpitala. Wiele wezwań jest nieuzasadnionych, niewymagających interwencji, ale realizujemy każde. Trzeba jednak mieć na uwadze, że gdy karetka w danym obszarze realizuje nieuzasadniony kurs, na pomoc może czekać ktoś, kto naprawdę jej potrzebuje. W naszym pogotowiu dysponujemy 13 karetkami: 13 karetek w 10 lokalizacjach – 2 karetki Kamienna Góra, 1 Kowary, 1 Jelenia Góra-Sobieszów (ta uczestniczyła w opisywanej akcji), 3 karetki Jelenia Góra -ul. Ogińskiego, 1 Szklarska Poręba, 1 Świeradów Zdrój, 1 Leśna, 1 Lubań, 1 Gryfów Śląski, 1 Lwówek Śląski. Obszar 4-ech powiatów. 5 zespołów typu S z lekarzem, 8 zespołów typu P bez lekarza. Zespoły z lekarzem (S) w Jeleniej 2, Kamienna Góra 1, Lwówek Śl. 1, Lubań 1. Jak Państwo widzą i jak wynika z danych – praca pogotowia niestety obarczona jest wieloma trudnościami czy ograniczeniami.

Reklama

 

Reasumując - najważniejsze dla nas jest to, że w ciągu 17 minut od otrzymania zgłoszenia nasza karetka była na miejscu, a w ciągu kolejnych 2 pacjent był zaopatrywany już w karetce. Stan pacjenta był radykalnie inny niż w zgłoszeniu Autorki wpisu. Pacjent był nietrzeźwy, chwilami agresywny a jego życie nie było zagrożone. Mamy jednak nadzieję, że wszyscy jesteśmy w stanie bez emocji i ze wzajemnym zrozumieniem podejść do tematu, bo nasz cel jest wspólny - skuteczne pomaganie osobom potrzebującym – kończy dyrektor pogotowia ratunkowego w Jeleniej Górze.

Reklama

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-03-09 09:06:18

    Niebawem karetki będą wozić ludzi z koronawirusem. Ciekawe tylko dokąd, bo nasz szpital ma ich ponoć nie przyjmować. Zobaczymy co marszałek odpisze radnemu Szymańskiemu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-03-09 09:14:52

    z tego wyliczenia wynika jasno , że ktos kto organizował mapę obsługi pogotowia ratunkowego , nie ma wyobrazni i zamienił pogotowie ratunkowe ludzkiego życia w pogotowie ratunkowe ratowania budżetu Ministerstwa Zdrowia- tak rządziło PO/PSL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-03-09 09:20:54

    oczywiście że nie będzie przyjmować jeleniogórski szpital ponieważ nie ma oddziału zakaźnego i nie może przyjmować pacjentów zarażonych tym wirusem. Najbliższy szpital z oddziałem zakaźnym jest w Bolesławcu i to tam będą wozić zarażonych koronawirusem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości