Z uwagi na wysokie ceny węgla, a także jego brak wzrasta zainteresowanie zakupem drewna opałowego. Jak informują nadleśnictwa, jest ono kilkukrotnie większe niż w poprzednich latach.
- Zainteresowanie, zwłaszcza drewnem opałowym w tym roku jest olbrzymie, znacząco większe niż w poprzednich latach. Jest to dla nas trudna sytuacja – powiedział Mariusz Opas z Lasów Państwowych. Jak dodał, w jego nadleśnictwie, tegoroczna pula drewna opałowego skończyła się pod koniec czerwca.
Leśniczy przypominają także, że osoby chętne zakupić drewno bezpośrednio z lasu, muszą sami zorganizować transport, a następnie przygotować je do palenia.
Czy w takim razie drewno opałowe zamiast węgla faktycznie się opłaca? Portal domiporta.pl pokusił się o ciekawe wyliczenia. Obecnie aby uzyskać substytut tony węgla, teoretycznie wystarczy kupić bukowiny za ok. 1073 zł. Należy jednak pamiętać, że rozpiętość cen bukowiny jest bardzo duża, co z kolei sprowadza się do tego, że wszystko zależy od tego, w jakiej cenie uda się komuś zakupić drewno.
Jeszcze lepszym posunięciem może być zakup brzozy. Najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada zakup substytutu nawet 5 ton węgla. Najmniej – 2,5, co wydaje się kompletnie nieopłacalne.
Tym samym drewno opałowe zamiast węgla może być faktycznie jakąś alternatywą, ale przed zakupem należy dokładnie wszystko przeliczyć. Jeszcze innym rozwiązaniem może być po prostu wydanie części środków na zakup węgla, a części – drewna opałowego.
Drewno opałowe alternatywą dla węgla? - Zainteresowanie jest olbrzymie, znacząco większe niż w poprzednich latach
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Złote algi z łatwością zamieni na grube pieniądze wielu łebskich, PiS-ich towarzyszy. Nim kaczka 3 razy zakwacze wspomnicie moje słowa.
Do 2019 roku ZJEPy jeszcze próbowali udawać, że nie kradną. Gdy włączono parasol służb, pojawił się COVID, zobaczyli, że mogą dowolnie łamać prawo, zaczął się rabunek na niespotykaną skalę. Od 2 lat mamy istny festiwal złodziejstwa. Paradoksalnie, zostawiają mnóstwo śladów.
Polska, 2022 rok, członek UE, a Polacy kradną w sklepach z głodu, bo po opłaceniu bandyckich rachunków za prąd i gaz nie stać ich na jedzenie. Nie kradną dla zysku, kradną, by nakarmić rodziny. Coście skur...yny uczynili temu krajowi i jego mieszkańcom?
Czas do rzeźni Koniu.Ale konserw do konsumpcji z ciebie nie życzę nikomu.
Brzoza - 2 lata, buczyna, dąb - 5 lat, tyle potrzeba czasu na sezonowanie drewna, aby dron SM nie krążył nad naszym kominem.
Alternatywą będzie meblówka ze śmietników zabobrzańskich palona wieczorami.
Zima będzie ciemna od dymu palonych petów,opon ,szmat .Żadna kara nie powstrzyma ludzi gdy będą zamarzać w domach . Myśliwi przepowiadają mroźną zimę.
W opowieściach myśliwych jest tyle prawdy ile w treściach Pierwszego Kłamcy RP Morawieckiego.
Ludzie sobie zniszczą kotły paląc zawilgoconym drewnem. Nie ma już czasu w tym roku na prawidłowe sezonowanie drewna przed zimą. Zawilgocone to więcej sadzy i więcej korozji w kotle. W przyszłym roku będzie płacz i zgrzytanie zębów, a ceny kotłów poszybują w górę.
Chyba nie wiesz co znaczy przetrwać mrozy mając starych rodziców i dzieci na pokładzie. Oznacza to tu i teraz. Zaś wiosną będą płonąć komitety.
Ja meble zbieram po śmietnikach i będę nimi palił
Złote algi z łatwością zamieni na grube pieniądze wielu łebskich, PiS-ich towarzyszy. Nim kaczka 3 razy zakwacze wspomnicie moje słowa.
Do 2019 roku ZJEPy jeszcze próbowali udawać, że nie kradną. Gdy włączono parasol służb, pojawił się COVID, zobaczyli, że mogą dowolnie łamać prawo, zaczął się rabunek na niespotykaną skalę. Od 2 lat mamy istny festiwal złodziejstwa. Paradoksalnie, zostawiają mnóstwo śladów.
Polska, 2022 rok, członek UE, a Polacy kradną w sklepach z głodu, bo po opłaceniu bandyckich rachunków za prąd i gaz nie stać ich na jedzenie. Nie kradną dla zysku, kradną, by nakarmić rodziny. Coście skur...yny uczynili temu krajowi i jego mieszkańcom?