Reklama

Apteka Zamknięta. Taki napis może wkrótce zawisnąć na drzwiach wielu placówek

Przymusowo zamykane są apteki w całej Polsce. Sprawa dotyczy również Jeleniej Góry.

Dlaczego właściciele aptek od 7 lat żyją w niepewności? Otóż dziś sprzedawanie leków do przychodni jest zakazane. Wiele lat temu nikt nie widział w tym działaniu nic złego, a można przypuszczać, że intencja aptekarzy sprzedających leki przychodniom była taka, by pomagać osobom, które tego potrzebują. Przychodnie tworzyły listy zapotrzebowań, a następnie kupowały leki bezpośrednio z aptek. Farmaceuci byli pewni, że to działanie jest całkowicie zgodne z prawem. W przekonaniu utwierdziły ich kontrole inspekcji farmaceutycznej.

Dziś przedsiębiorcy prowadzący apteki mogą zmierzyć się z koniecznością zamknięcia swojej placówki zgodnie z decyzją odpowiednich podmiotów nadzorujących. Dlaczego? Właśnie za to co działo się w latach 2015-2018. Wówczas sprzedawanie leków do przychodni nie było zakazane. Inaczej jest dziś i z tego powodu aptekarze otrzymują nakaz zamykania swoich placówek za działania sprzed wielu lat.

Reklama

„Szacujemy, że taki sposób sprzedaży dotyczył 60-70 proc. aptek w kraju, co stanowi około 7-8 tysięcy placówek na około 13 tysięcy aptek działających w Polsce w tamtym okresie. Czy to oznacza, że większość właścicieli aptek i zatrudnionych przez nich farmaceutów działało w sposób nieuczciwy?” - pyta Mariusz Cyrankiewicz, przedstawiciel Stowarzyszenia Pokrzywdzonych „Apteka Zamknięta”.

Właściciele aptek mierzą się z cofnięciem pozwoleń prowadzenia placówek farmaceutycznych, pomimo braku wyroków sądowych w ich sprawach. Przedsiębiorcy zobowiązani są do zamknięcia punktów aż do rozstrzygnięcia sprawy sądowej. Jednak nie trudno wysnuć wniosek, że taka sprawa może ciągnąć się latami. Ponowne otwarcie apteki po kilku latach przerwy może okazać się niemożliwe.

Reklama

„W związku z powyższym ostrzegamy, że może to prowadzić do istotnych zmian na rynku detalicznej sprzedaży leków. Likwidacja tak dużej liczby placówek może skutkować wzrostem cen leków oraz ograniczeniem dostępu do aptek. Uważamy, że zachowanie Głównego Inspektora Farmaceutycznego, który postrzega farmaceutów i właścicieli aptek w negatywnym świetle, jest nieuzasadnione. Jesteśmy przekonani, że nasze działania były zgodne z etyką zawodową, a sprzedawane leki ratujące zdrowie i życie nie były wykorzystywane w sposób niezgodny z przeznaczeniem. Jesteśmy przekonani, że te leki dotarły do pacjentów, którzy ich potrzebowali” - podkreśla Jerzy Piotr Mazurek ze Stowarzyszenia Pokrzywdzonych „Apteka Zamknięta”.

 

Reklama

# Apteka Zamknięta. Taki napis może wkrótce zawisnąć na drzwiach wielu placówek

Aplikacja na Androida

Źródło: PAP Media Room Aktualizacja: 28/02/2025 12:28
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sąsiadka z dołu - niezalogowany 2025-02-28 11:09:43

    A jak działa Stowarzyszenie "Pokaż aptekarzu co masz w garażu"?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kopertnicy - niezalogowany 2025-02-28 17:07:39

    To jest dążenie do przejęcia rynku przez sieci. I nie dziwiłbym się gdyby to właśnie sieci maczały w tym swoje łapy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Helena - niezalogowany 2025-02-28 18:07:26

    Chyba niekoniecznie. Poniżej cytat z jednego z artykułów o tym: "W wielkim skrócie chodzi o to, że apteki przez lata wydawały leki podmiotom leczniczym na podstawie wystawianych przez nie zapotrzebowań. Z czasem okazywało się, że podmioty te działały na tym samym numerze NIP co hurtownie farmaceutyczne. W rezultacie leki z aptek, przez podmioty lecznicze, hurtownie wywoziły za granicę. Proceder ten nazwano „odwróconym łańcuchem dystrybucji”. Jego skala w pewnym momencie była tak duża, że leków brakowało dla polskich pacjentów. Apteki bowiem sprzedawały je na zapotrzebowania w ilościach hurtowych."

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości