W sobotę (16.01) do późnych godzin nocnych trwała akcja ratunkowa karkonoskiego GOPR-u.
W rejonie Spalonej Strażnicy grupa 10 osób nie była w stanie samodzielnie zejść z gór ze względu na bardzo trudne warunki.
Z uwagi na głębokie zaspy świeżego śniegu dotarcie i ewakuacja ratowanych wymagała zaangażowania kilku zespołów ratowniczych, niestety nie obyło się bez odkopywania zakopanego w śniegu sprzętu. W obecnych warunkach każdy wyjazd wysoko góry jest dla nas dużym wyzwaniem, dotarcie do poszkodowanych jest niekiedy bardzo czasochłonne - czytamy na facebooku GOPR Karkonosze.
GOPR apeluje by przed wyjściem w góry szczegółowo zapoznać się z warunkami panującymi na szlakach. Obecnie w górach panują bardzo trudne warunki. Pokrywa śnieżna ma około 80 cm, w zaspach nawet do 130 cm. Temperatura w szczytowych partiach Karkonoszy ok. - 13 stopni Celsjusza. Zaleca się stosowanie raków turystycznych i kijów trekkingowych na odcinkach szlaków stromych, śliskich i oblodzonych.
Przypominamy, aby mierzyć swoje zamiary na siły i dostosować trasę zimowych wycieczek do swoich możliwości. Poruszanie się, nawet po często uczęszczanych szlakach wymaga obecnie dobrego przygotowania kondycyjnego i sprzętowego - apeluje GOPR.
# Akcja ratunkowa GOPR w rejonie Spalonej Strażnicy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bydło
nie było w stanie - czy nie chciało się?
Jacy ludzie są tępi, narażają nie tylko swoje życie, ale i ratowników. Myślenie nie boli.
Dowalić Kare i dać łopaty żeby odgarniać śnieg to by nauczyło , a nie wejść umieli a zjeść już nie bo się bali hehe
Po pierwsze , wszyscy turyści powinni płacić dodatkowe ubezpieczenie , np. 10 zł od osoby / pobyt . Pieniądze powinny pokrywać akcję ratunkową wszystkich służb . Niestety , za takie nieodpowiedzialne zachowanie , 100% płatne + forma grzywna . W normalnych krajach to norma , u nas za wszystko musi płacić podatnik , nawet za taki brak odpowiedzialności . .
Nie ma zimy, żeby nie było informacji o jakichś niedorozwiniętych, bezmyślnych turystach, którym wydaje się, że są na wakacjach nad morzem. Tylko klapki zamienili i piwa w lodówce nie muszą nieść
To już wina GOPRu. Wystarczy nie ratować tych ludzi. Sezon, góra dwa i skończyłyby się nieprzemyślane wycieczki. Tym bardziej, że góry w naszych Sudetach są niewielkie. To nie Himalaje.
Bydło
nie było w stanie - czy nie chciało się?
Jacy ludzie są tępi, narażają nie tylko swoje życie, ale i ratowników. Myślenie nie boli.