Ostatni pożar, który strawił kilkadziesiąt hektarów lasów na terenie Nadleśnictwa Pieńsk odsłonił sporą liczbę niewybuchów z okresu II wojny światowej.
Konieczna była interwencja patrolu saperskiego z 23. Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu. Okazało się, że ogień odsłonił duże ilości niewybuchów, między innymi granatów, które mimo wysokiej temperatury nie zdetonowały pomiędzy interweniującymi strażakami. To mogło skończyć się tragicznie.
Do usunięcia znalezionych niewybuchów byliśmy wzywani już dwukrotnie. Pierwsze zgłoszenie dotyczyło znalezionych 4 granatów na skraju pożaru. Ogień dopiero do nich podchodził, więc strażacy mogą mówić o dużym szczęściu. Były to granaty F1 z zapalnikami, które jakby dostały wysokiej temperatury to najprawdopodobniej by zdetonowały. Granaty były w tak złym stanie, że musieliśmy je zniszczyć na miejscu. Nie nadawały się do transportu. Były one aktywne, przygotowane do rzucania. Podejrzewam, że pochodzą z 1945 roku. Drugie zadanie mieliśmy w dniu wczorajszym. W głębokim leju po ziemiance znaleziono kolejne granaty. Były to granaty przeciwpancerne radzieckie. W jednym takim granacie jest 600g materiału wybuchowego. Na szczęście nie miały one detonatorów i dzięki temu nie zdetonowały - mówił w wywiadzie dla Muzycznego Radia starszy chorąży sztabowy Radosław Mazur dowódca patrolu saperskiego z 23. Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu.
Reklama
Niewykluczone, że nie tylko w Nadleśnictwie Pieńsk ale i innych rejonach znajdują się jeszcze spore ilości niewybuchów. W takich przypadkach należy zachować szczególną ostrożność oraz powiadomić o tym stosowne służby.
# Znaleziono duże ilości niewybuchów
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze