Wleń podobnie jak inne miasta dotknięte przejściem fali powodziową powoli dochodzi do siebie. Trwa sprzątanie miasta i szacowanie strat, które nie są małe. W najtrudniejszej sytuacji są właściciele lokali na niższych kondygnacjach.Tam szkody są największe bowiem w niektórych miejscach przepływająca woda osiągnęła wysokość jednego metra.
Wleń, malownicze miasteczko, które w ciągu jednej nocy zmieniło się w obrazek z katastrofy. Pomimo heroicznej walki nie udało się zatrzymać wody, która przelała się przez wały za Ośrodkiem Sióstr Elżbietanek i zalała miasto, sięgając niemal metra wysokości.
Dziś miasto pulsuje dźwiękami pracujących pomp i agregatów usuwających wodę z zalanych domów. Zapach wilgoci i mułu wypełnia powietrze, a na chodnikach leżą porozrzucane resztki wspomnień – zniszczone meble, worki z piaskiem, którymi próbowano się bronić w tej nierównej walce.

Mieszkańcy, zgarbieni pod ciężarem trudnych doświadczeń, z determinacją stawiają czoła tej nowej rzeczywistości. Ich twarze, pokryte zmęczeniem i smutkiem, odzwierciedlają traumę, która wniknęła w ich serca. Każdy ruch wydaje się być walką, a każda chwila to zmaganie ze zmęczeniem i własnymi emocjami.

Czasem przez rynek przejeżdżają pojazdy służb, przypominając o niebezpieczeństwie, które dopiero co odeszło. Wszystko to sprawia, że atmosfera jest gęsta od bólu i strachu, ale także od nadziei, że po burzy przyjdzie słońce.

W sercu Wlenia trwa walka – nie tylko z wodą, ale z utratą, z bezsilnością, z nową, trudną rzeczywistością. I choć każdy krok wydaje się ciężki, w oczach mieszkańców iskrzy się determinacja. Bo Wleń, mimo że dotknięty nieszczęściem powodzi, nadal stoi – i walczy o swój powrót do normalności.

Wleń - Krajobraz po przejściu fali powodziowej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Można było tego uniknąć jakby spuszczono więcej wody na tamie na pilchowicach wszyscy wiedzieli co się święci i nikt nawet palcem nie kiwnął
Zgadzam się z tym wcześniejszym wpisem. Woda powinna być spuszcza wcześniej kiedy to było wiadomo że idzie fala deszczu. Tylko brak fachowców od zarządzania. Pewnie wodę trzymali żeby elektrownia pracowała. Ludzie powinni Pogonią tych politykow
Wleń obecnie to tylko sypialnia i dramat egzystencjalny dla mieszkańców . To jednak nie skutki powodzi, a głównie nieodpowiedzialnych tzw. zielonych projektów !!!. Po wprowadzeniu programu Natura 2000 i towarzyszących eko dziwadeł , miasto i mieszkańcy skazani zostali na wysiedlenie ?!. Ostre przepisy obszaru chronionego pozbawiają niemal każdą oddolną inicjatywę biznesową !. Miasto bez dochodów podatkowych to wyrok na pewne bankructwo . Efekty tej nieprzemyślanej strategii dla miasta i gminnych wiosek już widać wyraźnie na okolicznych terenach . Wszędzie samosiejki i dziki żywioł przejmuje władzę . NIE O TAKE !!!.
Można było tego uniknąć jakby spuszczono więcej wody na tamie na pilchowicach wszyscy wiedzieli co się święci i nikt nawet palcem nie kiwnął
Zgadzam się z tym wcześniejszym wpisem. Woda powinna być spuszcza wcześniej kiedy to było wiadomo że idzie fala deszczu. Tylko brak fachowców od zarządzania. Pewnie wodę trzymali żeby elektrownia pracowała. Ludzie powinni Pogonią tych politykow
Wleń obecnie to tylko sypialnia i dramat egzystencjalny dla mieszkańców . To jednak nie skutki powodzi, a głównie nieodpowiedzialnych tzw. zielonych projektów !!!. Po wprowadzeniu programu Natura 2000 i towarzyszących eko dziwadeł , miasto i mieszkańcy skazani zostali na wysiedlenie ?!. Ostre przepisy obszaru chronionego pozbawiają niemal każdą oddolną inicjatywę biznesową !. Miasto bez dochodów podatkowych to wyrok na pewne bankructwo . Efekty tej nieprzemyślanej strategii dla miasta i gminnych wiosek już widać wyraźnie na okolicznych terenach . Wszędzie samosiejki i dziki żywioł przejmuje władzę . NIE O TAKE !!!.