"Szczelina Jeleniogórska" to jedna z trzech najważniejszych legend skarbowych Dolnego Śląska. Poszukiwano jej już bezskutecznie w rejonie Jeleniej Góry, Wlenia i Lubomierza. Teraz na podstawie relacji Aleksandra Wiącka, byłego żołnierza WOP-u na miejsce poszukiwań wytypowano Szklarską Porębę, w której znajdować się ma podziemny tunel z ukrytym w nim konwojem niemieckich ciężarówek. Więcej w materiale filmowym.
Pierwsze miesiące 1945 roku. Tysiącletnia III Rzesza dobiega swoich ostatnich dni. Niemcy starają się wywieźć i ukryć wszystko co wartościowe. Sudety wydają się idealnym miejscem. Front tu nie dociera a w okolicach aż roi się od pokopalnianych szybów i sztolni. Przez Szklarską Porębę (wówczas Schreiberhau) przejeżdżają transporty ewakuacyjne. W okolicach huty Julia jest prowizoryczna baza transportowa i stacja benzynowa, tutaj między innymi kolumny się zatrzymują. Dokonywane są prowizoryczne naprawy. Nie każdy naprędce zmobilizowany pojazd jest w pełni sprawny. Te które odmawiają posłuszeństwa, Niemcy ukrywają w przydrożnej sztolni wraz z ładunkiem i maskują wejście. Fantazja? Niekoniecznie. To m.in. starali zweryfikować Tropiciele Historii z miesięcznika "Odkrywca".
Wśród starszych mieszkańców Szklarskiej Poręby wciąż żywe są opowieści o tajemniczych konwojach, przejeżdżających nocą przez zaciemnioną miejscowość. Po przejeździe niektórych słychać było tłumione wybuchy.
Na ślad jednej z takich opowieści trafił Krzysztof Krzyżanowski, niezależny dziennikarz, eksplorator i badacz historii. zbierający materiały do swojej książki "Skarb Generała". Celem publikacji było dziennikarskie śledztwo mające ostatecznie potwierdzić bądź wykluczyć fakt istnienia tzw. "Szczeliny Jeleniogórskiej" - legendarnego miejsca w którym Niemcy mieli ukryć ogromny skarb. Pośród wielu informacji które trzeba było weryfikować, pojawił się wątek Szklarskiej Poręby, z legendarną "Szczeliną" związany pośrednio, ale za to najbardziej obiecujący.
Pod koniec wojny Niemcy mieli umieścić w sztolni kilka ciężarówek. Miały to być pojazdy wojskowe, które nie nadawały się do ewakuacji, tak zwaną szosą czeską. Sprzęt żołnierze mieli porzucić w sztolni w Szklarskiej Porębie.
To znana historia. Mnóstwo ludzi próbowało ustalić to miejsce. Były już badania i poszukiwania w latach 70 i 80. My mamy taki wyraźny trop. Mamy wytypowane miejsca - relacjonuje Łukasz Orlicki z grupy Mięsięcznika Odkrywca.
Wątek niemieckich ciężarówek ukrytych w okolicach huty w Szklarskiej Porebie pojawił się w książce Aleksandra Wiącka "Wilki na granicy" z 1970 roku. Oczywiście książka Wiącka to bardziej kryminał niż literatura faktu, jednak jej maszynopis różni się znacznie od wersji wydrukowanej. A szczególnej interwencji ówczesnej cenzury poddane zostały szczegóły topograficzne. Nie brak też opinni, że Wiącek opisując przygody książkowego sierżanta Wierzby wzorował sie na własnych przeżyciach.
Tym razem zaginionej sztolni z ciężarówkami nie udało się odnalaleźć. Odkrywcy natrafili jednak na szereg metalowyvh elemetów wojskowego wyposażenia oraz... piec, który stanowił zimowe wyposażenie niemieckich ciężarówek. Był ustawiany na tzw. "pace ciężarówki' i zapewniał jadącym pod brezentową plandeką nieco ciepła. Odnaleziony piec znajdował się w czymś na kstałt ziemianki, która mogła służyć jako punkt obserwacyjny.
W Szklarskiej Porębie szukali ukrytych ciężarówek (zobacz video)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie redaktorze, a co ze śledztwem dziennikarskim, które udowodniło, że szczeliny nie ma??? Była o tym gruba książka o jakimś skarbie generałów.
autochtoni ci nieliczni którzy cokolwiek słyszeli zostali przesiedleni tuż przy końcu wojny a teraz wyobraźnia napędza potrzebę poszukiwań cennych znalezisk które skrupulatnie zostały poukrywane i to w ścisłej tajemnicy a świadkowie uczestniczący w wykonaniu zadania zostali zlikwidowani,
z górą Sobiesz? a g...wno!
A co zgórą Sobiesz w Piechowicach?
Ciekawi ludzie ,ciekawe zainteresowania.Szklarska jest ciekawym eksploracyjnie terenem
Znajdują tylko ci którzy szukają.
Sam jesteś bez polotu
Odkrywca kończy się już od wielu lat a teraz wzorem ?złotego pociągu? poszukuje złotej ciężarówki i tajemniczych obiektów w ziemiance. Dramat polega na tym, że tam nikt nie ma pomysłu a ciągle odgrzewane kotlety, szkoda drzew na to pisemko bez polotu!!!
Panie redaktorze, a co ze śledztwem dziennikarskim, które udowodniło, że szczeliny nie ma??? Była o tym gruba książka o jakimś skarbie generałów.
autochtoni ci nieliczni którzy cokolwiek słyszeli zostali przesiedleni tuż przy końcu wojny a teraz wyobraźnia napędza potrzebę poszukiwań cennych znalezisk które skrupulatnie zostały poukrywane i to w ścisłej tajemnicy a świadkowie uczestniczący w wykonaniu zadania zostali zlikwidowani,
z górą Sobiesz? a g...wno!