Kierujący Ranault Megane 60 - latek stracił panowanie nad samochodem, zjechał z drogi i wpadł do stawu w Staniszowie.
Pechowy kierowca tłumaczył się tym, że na chwilę został oslepiony przez światła jadącego z na przeciwka samochodu. Ta chwila wystarczyła żeby samochód zjechał z drogi i spadł z trzy metrowej skarpy do stawu. Szczęściem w nieszczęściu w stawie jest tylko poł metra wody. W samochodzie podróżowała jeszcze małżonka kierowcy. Ponieważ auto dachowało oboje mieli kłopoty z wydostaniem się z samochodu, tym bardziej , że na dnie zalegała gruba warstwa mułu. Zaczęli więc wzywać pomocy. Ich wołanie uslyszał właściciel pobliskiej posesji który przybiegł na pomoc i pomógł małżeństwu opuścić pojazd.
Na miejsce szybko przybyła wezwana karetka pogotowia oraz straż pożarna i policja. Małżonkowie nie licząc kilku zadrapań i lekkiego wyziębienia nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Wydobyciem pojazdu ze stawu zajęli się strażacy z JRG-2 i JRG-1.
Przepraszamy za bardzo słabą jakość zdjęć
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jak to jest male zadrapania to zycze wszystkim tego samego
Strażacy z Jrg 2 (7 osób) i Jrg 1 (2 osoby), może i 1/2 metra wody, ale metr mułu do tego, który uniemożliwiał otwarcie drzwi.
jak to jest male zadrapania to zycze wszystkim tego samego
Strażacy z Jrg 2 (7 osób) i Jrg 1 (2 osoby), może i 1/2 metra wody, ale metr mułu do tego, który uniemożliwiał otwarcie drzwi.