Świadkami prawdziwego festiwalu strzeleckiego byli dzisiaj kibicie zgromadzeni na Stadionie Miejskim im. Noela Wolnego w Gryfowie Śląskim, gdzie tutejszy Gryf podejmował broniącego się przed spadkiem Orła Mysłakowice. Podopieczni Zygfryda Borkowskiego rozgromili rywala aż 9:0 (5:0).
Mecz od początku przebiegał pod dyktando Gryfa. Jako pierwszy sygnał do ataku dał Daniel Koko, który próbował zaskoczyć golkipera gości strzałem z lewej nogi. Chwilę potem doskonałej okazji nie wykorzystał Paweł Ślusarczyk, fatalnie myląc się z najbliższej odległości. W 12. minucie spotkania kapitan zespołu Krzysztof Marzec mierzonym strzałem wyprowadził Gryfa na prowadzenie. Kilka minut później powinno być 2:0, lecz uderzenie z głowy Marcina Wójcikowskiego przeszło tuż nad poprzeczką bramki rywala. Orzeł nie stwarzał sobie zbyt wielu groźnych sytuacji. Tylko raz przyjezdni byli bliscy pokonania Piotra Borkowskiego, jednak futbolówka przeleciała ponad bramką żółto-niebieskich. Odpowiedź Gryfa nastąpiła dopiero pod koniec pierwszej części gry. Podanie Ślusarczyka na bramkę zamienił Adrian Roskowiński. Chwilę później piłka ponownie znalazła się w siatce rywali, a strzelcem gola ponownie okazał się Adrian Roskowiński. Ostatnie minuty pierwszej połowy były bardzo emocjonujące, gdyż w polu karnym faulowany był Roskowiński, a jedenastkę na kolejne trafienie pewnie zamienił Ślusarczyk. Minutę później Gryf po raz kolejny mógł cieszyć się ze zdobycia gola, którego autorem był Ślusarczyk. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i to żółto-niebiescy dyktowali swoje warunki. Widać było rozluźnienie w szeregach gospodarzy, co przełożyło się na nieskuteczność w polu karnym rywala, bowiem okazji do zmiany rezultatu nie brakowało. W 65. minucie ponownie dał o sobie znać Ślusarczyk, który skompletował w tym spotkaniu hat-tricka. Dwie minuty później Gryf znowu znalazł sposób na pokonanie golkipera Orła, kiedy to podanie Ślusarczyka na kolejnego gola zamienił Tomasz Traube. Pod koniec spotkania goście zaczęli uciekać się do fauli co skutkowało dwoma rzutami karnymi w odstępie kilku minut. Pierwszy z nich został pewnie wykorzystany przez Wójcikowskiego, natomiast podczas wykonywania drugiego nie popisał się Paweł Żemetro, który nie potrafił skierować piłki w światło bramki. Przysłowiową kropkę nad "i" postawił tuż przed końcem meczu Mateusz Białecki, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem.
GKS Gryf Gryfów Śląski 9:0 (5:0) Orzeł Mysłakowice
Bramki: Ślusarczyk x3, A.Roskowiński x2, Marzec, Traube, Wójcikowski, Białecki
GRYF: Borkowski - Cabała, Rewers, Wójcikowski, Koko (Żemetro 70'), Liszka (Deliman 46'), Marzec, Gandurski, Traube, A.Roskowiński, Ślusarczyk (Białecki 76')
źródło: gryfgryfow.futbolowo.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze