Jak to dawniej było cz.3
CIEKAWOSTKI Z DAWNEJ PRASYSchnurrbardbaude
Ponownie smutny los w postaci płomieni jednego z najstarszych schronisk po śląskiej stronie Karkonoszy Schnurrbardbaude – nazwa najstarszego schroniska, które stało obok miejsca, na którym wybudowano później Taichmannbaude, nazwaną w 1945 r „Orlinkiem”- spłonęła. Jest to strata dla tego, który kocha nasze góry, jakimi niegdyś były, który pamięta błogie godziny przeżyte w starych przytulnych budach, gdy nie było jeszcze w Krummhubel – dz. Karpacz – żadnych górskich hoteli z jadłodajniami i wyfraczonymi kelnerami, gdy nie było tu barów, lokali tanecznych z grupami jazzowymi i nie słyszało się foxtrottów.
Nowa budowla stała się tylko wspomnieniem, nawiązaniem do starego, o którym to Theodor Fontane pisze w jednym ze swoich listów z Bruckenberg – dz. Karpacz Górny, gdzie mieszkał w Brot Baude: „Wczoraj znowu byliśmy w starej Brot Baude. Jak skromny i serdeczny jest ten stary dom… trzeba to kochać jak stary album rodzinny. No ale to minęło!
Der Bote a.d. Riesengebirge 7 VIII 1923 r.
JAK RZEPIÓR ZOSTAŁ KRÓLEM KURKOWYM
Właśnie 676 lat temu, jak podają stare zapiski z 10 lipca 1286 roku, książę świdnicko-jaworski Bolko I postanowił urządzić po raz pierwszy na dolnym Śląsku zawody strzeleckie o godność króla kurkowego. Podobnie jak na zachodnich, zwłaszcza włoskich dworach książęcych, ustawiono trzy drewniane koguciki na poruszającym się mechanizmie, strzelcy zaś po kolei usiłowali w nie trafić. Ale podochoceni dużymi ilościami wypitego miodu i wina nie strzelali celnie. Wówczas zgłosił się jakiś nikomu nie znany junak.
- Pozwólcie i mnie spróbować – rzekł – strzelałem niegdyś z kuszy, może potrafię trafić i w ten cel.
Nieznajomy strzelił raz, drugi, trzeci. Jakież było zdziwienie wszystkich zebranych, gdy okazało się, że wszystkie strzały były celne. Książę uścisnął zwycięzcę, a uczestnicy zawodów, choć z niechęcią, musieli uznać obcego swoim królem kurkowym.
- To niezwykły człowiek – ozwały się głosy. – To sam Rzepiór, duch Karkonoszy.
- Tak to ja – rzekł nieznajomy, ale nie dlatego tak celnie strzelałem, że jestem duchem. Po prostu mniej od was piłem miodu i wina. Bo przy strzelaniu tak jak i przy rządzeniu innymi – trzeźwą trzeba mieć głowę i lepiej się wtedy wszystko udaje. Myślę też, że chcąc się wprawiać w obronie waszej ojczyzny przed najeźdźcami, lepiej byście zrobili mniej przy tym pijąc, a więcej się oddając rycerskim ćwiczeniom.
To rzekłszy, Rzepiór oddalił się, a słowa jego głęboko zapadły w serca wszystkich obecnych. I nieraz jeszcze drużyna księcia Bolka walczyła dzielnie, a w czasie pokoju mądrze rozstrzygała sprawy swej ziemi pomna tej przestrogi.
Ze względu na starania Bolka i około zwiększenia obronności jego księstwa urządzanie przez niego zawodów strzeleckich jest prawdopodobne. Nie jest to jednak wiadomość pewna. Strzelanie o tytuł króla kurkowego jest starym zwyczajem miejskim, wprowadzonym najpierw najprawdopodobniej we Włoszech. Dokumenty mówią o Bractwie Kurkowym w Świdnicy dopiero w roku 1504. Jednakże tradycja o wprowadzeniu zawodów strzeleckich przez Bolka I była na Śląsku żywa, i jeszcze w XX wieku w miastach należących dawniej do jego księstwa, niesiono przed orszakiem króla kurkowego symboliczny miecz Bolka I Walecznego.
A.Helbig, Rubezahl.
*źródło - Skarbiec Ducha Gór
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oj tam oj tam.
"RZycie" kwitnące w ruinach - to jest dopiero ciekawostka! Ale czy aby z dawnej prasy...?
Oj tam oj tam.
"RZycie" kwitnące w ruinach - to jest dopiero ciekawostka! Ale czy aby z dawnej prasy...?